|
|
|
|
Ciekawostki
z terenu Łodzi...
 |
|
Maks
ma 9 lat i... 175 cm wzrostu. Jest ciekawskim kasztanem,
i lubi,
kiedy jest głaskany po głowie.
Od kwietnia
będzie pilnował bezpieczeństwa w Lesie Łagiewnickim.
Maks to koń
rasy wielkopolskiej. Od dwóch dni jest też „funkcjonariuszem” konnego
oddziału łódzkiej straży miejskiej.
Do Łodzi
trafił ze stada ogierów w Sierakowie.
– Maks jest
chętny do współpracy, wykonuje polecenia jeźdźca i co istotne,
potrafi
chodzić w zaprzęgu.
Jesteśmy z
niego bardzo zadowoleni – mówi Mirosław Bulski, dowódca konnego
oddziału.
Przez
najbliższy miesiąc będzie się aklimatyzował w nowym miejscu.
Przejdzie
też podstawowe szkolenie.
Potem
zacznie być wykorzystywany do patrolowania Łagiewnik.
Wraz ze
swoim opiekunem będzie też pilnował bezpieczeństwa w łódzkich parkach i
ogrodzie botanicznym.
W konnym
oddziale straży miejskiej są jeszcze cztery inne konie: Anarak, Takt,
Gran i Skand. Wszystkie są rasy wielkopolskiej.
Do niedawna
były wykorzystywane przez strażników do pilnowania porządku podczas
meczów piłkarskich.
Od czasu,
gdy minister spraw wewnętrznych i administracji uznał,
że służbowy
„koń jest środkiem przymusu”, a nie transportu,
zwierzęta
nie jeżdżą już na rozgrywki.
|
Pokazy
kontaktowania się z końmi metodą Parellego
|
|
|
|
Jak rozmawiać z końmi, pokazywali w
sobotę zwolennicy metody naturalnego jeździectwa opracowanej przez
Amerykanina Pata Parelliego.
–
Przekonywaliśmy, że ludzie muszą nauczyć się końskiego języka. Chodzi o
to, aby porozumiewać się z tymi zwierzętami, a nie bezmyślnie zmuszać
je do wykonywania poleceń – mówi Blanka Piro, organizatorka łódzkiego
spotkania, które otworzyło ogólnopolski sezon „parelliowców”.
Rozmowy
odbywały się w stajni przy ul. Opolskiej. Polegały na pokazach
wyjaśniających metodę Parelliego.
|
|

na zdjęciu powyżej
Krzysztof
Cyrankowski
|
| –
Amerykanin opracował system 10
poziomów rozmawiania z końmi. On sam twierdzi, że jest na 8. – wyjaśnia
Blanka Piro. – W Polsce mamy grono osób, które są na drugim poziomie.
Zdążyły już poznać koński alfabet, umieją składać litery w słowa i
teraz próbują mówić pełnymi zdaniami. |
Zdziwieni
widzowie obserwowali, jak podczas pokazu konie spokojnie reagowały na
czynności, których przeważnie panicznie się boją. Zwierzęta np. z
ufnością przyglądały się jeźdźcowi strzelającemu z bata, nie cofały się
przed foliowymi workami i przechodziły pod sznurkiem z celofanowymi
wstążkami. Bez problemu chodziły też pomiędzy ciasno ustawionymi
bramkami i bawiły się piłkami.
– Koń nie może się nas bać. Musimy udowodnić mu, że nie zrobimy mu
krzywdy – twierdzi Blanka Piro. – Jeśli chcemy sprawić, aby koń np.
bawił się piłką, to nie zmuszajmy go do tego, tylko pozwólmy mu oswoić
się z przedmiotem. Wtedy się nim zainteresuje.
W pokazie wzięło udział pięciu jeźdźców i koni. Wśród prezenterów był
Krzysztof Cyrankowski, jeden z pierwszych łódzkich wyznawców metody
Parelliego.
– Specjalnie skróciłem służbowe spotkanie w Niemczech, aby zdążyć na
pokaz – mówi. – Warto było. Najtrudniejsza część pokazu nastąpiła, gdy
każdy z nas musiał „współpracować” z obcym koniem. Miałem frajdę, gdy
po 15 minutach koń chodził za mną jak pies. A wcześniej jego
właścicielka twierdziła, że jest on wyjątkowo chamski i nachodzi na
człowieka...
Po sobotnim spotkaniu właściciele koni nie mieli problemów z
wprowadzeniem wierzchowców do przyczepy (konie bardzo boją się
zamkniętych pomieszczeń). Cyrankowski zrobił to w kilka sekund...
– Metodą Parelliego zainteresowałem się, gdy przed trzema laty koń nie
chciał mnie słuchać – opowiada łodzianin. – Nauczyłem się, że muszę być
dla niego przyjacielem, ale także przywódcą stada. Konie obserwują
nasze miny i gesty.
Ale to my musimy sprawić, żeby skupiły na nas uwagę. Gdy te zwierzęta
są spokojne, łatwo się uczą i potrafią rozumowo szukać rozwiązań. A gdy
czują się zagrożone, na myślenie nie mają czasu – wyjaśnia.
Kolejne spotkanie „gadających z końmi” odbędzie się w Krakowie, a w
maju na kurs do Żelazowej Woli przyjedzie Sandra Pey, jedna z
najbardziej znanych wykładowców szkoły Parelliego.
Metoda Parelliego jest w Polsce coraz popularniejsza. Jej zwolennicy
dzielą się swymi doświadczeniami na stronie internetowej:
www.parelli-info.waw.pl
|
Koń
służący w straży miejskiej odchodzi na emeryturę
|
|
|
|
16-letni
Takt przepracował dla strażników 11 lat. Teraz czeka na właściciela, u
którego spędzi jesień życia
|
|
|
|
 |
Przez 11 lat
służył w straży miejskiej - nigdy się nie spóźniał, nigdy nie narzekał,
ani nie domagał się podwyżek. Dzień w dzień, niezależnie od pogody,
przez wiele godzin maszerował po lesie. Nie bał się strzałów, umiał
omijać doły i porozrzucane gałęzie. Gdy trzeba było galopować,
galopował. A jaki był posłuszny! - Nazywaliśmy go "taksówką", bo gdy
strażnik zostawił go bez opieki, Takt spokojnie na niego czekał. Nie
trzeba było go przywiązywać - mówi Mirosław Bulski, dowódca oddziału
konnego straży miejskiej. - Przyzwyczaiłem się do niego przez te
wszystkie lata. Ciężko się będzie rozstać.
Ale to nieuniknione. 16-letni gniady koń o imieniu Takt musi przejść na
zasłużoną emeryturę. Strażnicy szukają dla niego dobrego domu, w którym
może przeżyć jesień życia. Koń, który przez całe lata woził strażników
po lesie łagiewnickim, wciąż cieszy się dobrym zdrowiem. - Zauważyliśmy
jednak, że trochę szybciej się męczy. Codzienna praca to dla niego zbyt
wiele - ocenia Bulski. - Nie chcemy męczyć go i eksploatować.
Odpowiednio pielęgnowany może przeżyć na emeryturze wiele pięknych lat.
I nieraz posłuży jeźdźcowi!
|
Takt
trafił do łódzkiej straży na początku tworzenia oddziału konnego. Jest
z wielu powodów wyjątkowy: na przykład do dziś pozostał ogierem. -
Wszystkie inne wierzchowce to wałachy. Pozbawienie atrybutów męskości
sprawia, że stają się spokojniejsze - opowiada Bulski. - U niego tego
zabiegu nie wykonano. Można więc powiedzieć, że to był najszczęśliwszy
koń w straży miejskiej!
Niespełna rok temu na emeryturę odszedł Gran, inny wierzchowiec
strażników. Zamieszkał koło Bratoszewic i ma się doskonale. - Gdy go
ostatnio widziałem, wyglądał na zadowolonego. Ma do towarzystwa dwa
inne konie i już im pokazał, kto tu rządzi. Cieszy się doskonałym
zdrowiem - zapewnia Bulski. |
|
|
|
Aktualizacja 12 października 2010
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|