Do baru wchodzi facet i zamawia setkę. Z kieszeni wyciąga
naparstek, odlewa do niego trochę, z drugiej kieszeni wyciąga małego, kilkunastocentymetrowego
ludzika, stawia go na barze i daje mu naparstek. Barman mówi ze zdziwieniem:
- Panie, skąd pan takiego krasnala wytrzasnął?
- Wie pan, byliśmy razem w Afryce... Idziemy przez dżunglę, nagle widzimy
jak tubylcy tańczą dookoła ogniska, a w środku taki w pióropuszu wywija grzechotkami.
I jak ty mu Wacuś wtedy powiedziałeś? Że on jest dupa, a nie czarownik?
Przychodzi załamany facet do baru i zamawia potrójną whisky.
Barman mu nalewa i mówi:
- Panie, to jest mocny drink. Ma pan jakieś kłopoty?
Facet wypija i mówi:
- Przyszedłem do domu i zastałem żonę w łóżku z
moim najlepszym przyjacielem.
- O kurde... - mówi barman - ma pan następnego
drinka na koszt firmy.
Facet wypija, a barman się go pyta:
- I co pan zrobił?
- Podszedłem do żony, popatrzyłem jej prosto w
oczy, kazałem jej się spakować i wyp*.* z mojego domu.
- No, to chyba oczywiste - mówi barman - ale co
z pańskim przyjacielem?
- Podszedłem do niego, popatrzyłem mu prosto w
oczy i powiedziałem: niedobry piesek...