Mama, tata i synek wybrali się do cyrku. Gdy
na arenie pojawił się słoń, tata poszedł kupić słodycze.
Nagle chłopiec wstaje i wyciągając rękę, krzyczy :
- Mamo, mamo, co to jest?
Zaskoczona pytaniem mama odpowiada:
- To jest ogon słonia.
Syn jednak wykrzykuje dalej:
- Nie! Pod spodem.
Zakłopotana mama odpowiada:
- Tooo... nic takiego.
Wraca tata, ale zapomniał kupić napojów, wiec idzie po nie mama. Gdy tylko
się oddaliła, synek wiesza się ojcu na ramieniu.
- Tato, tato, co to jest?
- To jest ogon, synu.
- Nie, pod spodem.
- To jest siusiak słonia.
Chłopiec chwile się zastanawia, po czym mówi :
- A mama powiedziała, że to nic takiego.
Ojciec z duma rozpiera się na fotelu:
- No cóż, synku. Tatuś trochę mamusię rozpuścił.
Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców.
Chłopiec mówi do siostry:
- Co za paskudztwo! A nam to w nosie nie pozwalają podłubać...
Ojciec odbiera pociechę z przedszkola.
Nagle zwraca się do opiekunki :
– Proszę pani, ale to nie moje dziecko!!!
– A co za różnica i tak pan jutro przyprowadzi...
Pani w szkole pyta dzieci jaką największą rzecz można włożyć
do buzi,
no więc pierwsza wstaje Małgosia i mówi:
- Ja to zjem nawet całą śliwkę na raz. Na to Bartek:
- Eeee tam ja to nawet jabłko zmieszczę , jak nie
jest takie ogromne!
Po chwili zgłasza się Jasio:
- Lampa ! Zdziwiona pani , pyta Jasia jak to możliwe,
a Jasio na to :
- No bo czasem w nocy słyszę jak matka mówi do
ojca
- stary zgaś lampę to wezmę do buzi...